Wyrznął się kiedyś ząbek trzonowy,images
taki malutki, bialutki, nowy,
na końcu dziąsełka, z lewej, na dole.
Uczył się pilnie w ząbkowej szkole,

jak przecierać i miażdżyć jedzonko,
chętnie pomagał gryźć innym ząbkom.
W buźce wszystkie ząbki go kochały.
dopadł Trzoniak problem niemały,

czy to z lenistwa, czy niedopatrzenia
– nikt nie usuwał resztek jedzenia.
Szczoteczka rzadko ząb odwiedzała,
paskudna próchnica wkrótce się wdała.

Biedny Trzoniaczek przez to posmutniał
– próchnica była bardzo okrutna.
W ząbku zrobiła wielgaśną dziurę!
– calutką nockę, zmagał się z bólem.

Schorowany trafił do dentysty,
doktor dziurkę dokładnie wyczyścił
i założył plombę w miejsce chore.
Miał ząb szczęście – pomoc przyszła w porę.

Trzoniaczek, więcej już nie chorował,
właściciel ząbki dokładnie szczotkował.
Pozostawione w szparkach jedzenie,
to dla próchnicy jest zaproszenie!

Wierszyk autorstwa Katarzyny Campbell publikowany za jej zgodą :-).